Dead Trigger na Androida – recenzja

Dodał: admin Sierpień - 8 - 2012

Pamiętacie ostatnie zamieszenie z  grą Dead Trigger? Mimo, że gra była dystrybuowana za pośrednictwem Google Play w raczej niskiej cenie 0,99$ to czeska firma MadFinger Games, zdecydowała się ostatecznie na jej rozpowszechnianie całkowicie za darmo. Później ów producent przyznał, że przyczyną takiej decyzji jest ogromna skala piractwa aplikacji dla Androida, co wywołało spore poruszenie w branżowym światku. MadFinger wykonał przy tym chyba dobrą robotę marketingową, bo zachęcił mnie do instalacji Dead Trigger i przetestowania swojego najnowszego dzieła.

Na początek dla przypomnienia kilka słów o samej fabule. Dzieło firmy Madfinger Games to futurystyczna strzelanka FPS osadzona w postapokaliptycznym świecie. Grę rozpoczynamy w momencie gdy nieznany wirus spustoszył ludność ziemi i zamienił większość populacji w żądnych krwi zombie. Pozostali, zdrowi mieszkańcy planety skupili się w swoiste enklawy, broniące się przed naporem zombie. Jak już się pewnie domyślacie, naszym zadaniem będzie ochrona tych enklaw przed dzikimi hordami nosicieli wirusa. Przy okazji będziemy starali się również zwalczyć ów tajemniczy wirus trawiący naszą planetę.

Jeżeli ten opis wygląda dla Was interesująco i macie ochotę zmarnotrawić trochę czasu na unicestwianie zombie, to ta gra jest właśnie dla Was. Decyzję o zainstalowaniu gry warto podjąć w momencie, gdy mamy dostęp do połączenia Wi-Fi, bo plik instalacyjny gry waży grubo ponad 100 MB. Wprawdzie to i tak niewiele w porównaniu do gier, które potrafią zassać nawet 1GB danych, ale w trosce o własny budżet warto jednak skorzystać z darmowego Internetu.

Jeżeli już zdążyliście przeczytać jakiekolwiek recenzje o grze Dead Trigger, to z pewnością wiecie, że można się po niej spodziewać przede wszystkim wspaniałej grafiki. I trzeba przyznać, że opinie te nie są ani trochę przesadzone. Całkowicie trójwymiarowo środowisko, wysokiej jakości tekstury i realistyczne efekty oświetlenia pomieszczeń sprawiają, że zarówno sam Android jak i urządzenia mobilne pokazują rogi oraz udowadniają, że mogą być pełnoprawnym konkurentem dla komputerów i konsol w zakresie cyfrowej rozrywki. Rozgrywka podczas zabawy z Dead Triggeer jest bardzo dynamiczna, jednak grając warto chociaż na chwilę zwrócić uwagę na takie detale jak wszelkiego rodzaju dymy i pary czy świetnie odwzorowane ciecze.

Grę rozpoczynamy z karabinem w ręku i już od pierwszych chwil rozgrywki naszym celem jest pozbawienie życia odpowiedniej liczby przeciwników. Dobrze, że ekipa MadFinger Games projektując grę nie poprzestała tylko na tym jednym głównym zadaniu, bo zabawa mogłaby się znudzić nadzwyczaj szybko. W trakcie rozgrywki pojawiają się również bardziej wyrafinowane zadania, jak chociażby konieczność odnalezienia paczki i przeniesienia jej w określone miejsce.

Zabicie nadciągających przeciwników będzie wymagać od nas sporej wprawy. Producent zdecydował się bowiem na oparcie sterowania o koncepcję wirtualnego pada. Przeciąganie palcem po lewej stronie ekranu powoduje ruch naszej postaci. Po prawej stronie znalazł się z kolei przycisk zwalniający spust oraz drugi, umożliwiający przeładowanie broni. Być może należę do ludzi starej daty, którzy wychowali się jeszcze na grach opartych o całkowicie klawiaturowe sterowanie, ale sposób poruszania się w Dead Trigger absolutnie nie przypadł mi do gustu. Gra jest bardzo dynamiczna więc na ekranie czasami roi się od nadciągających zombie, a szybkie i precyzyjne celowanie przy takim sposobie celowania jest mocno utrudnione. Na pewno sprawne unicestwianie przeciwników to kwestia odpowiedniego treningu i przyzwyczajenia, ale mnie to trochę zniechęciło do zabawy z Dead Trigger.

Jeżeli już uda nam się oddać celny strzał to czeka na nas spora doza przyjemności. Programiści postarali się bowiem, by każdy oddany strzał powodował odpowiednią realistyczną reakcję. I tak trafienie w rękę czy nogę powoduje odpowiednią reakcje przeciwnika, ale nie pozbawia go ostatecznie życia. Natomiast trafienie w głowę definitywnie zakończy żywot zombie. To niby detal, ale na takich detalach wyrabia się ostateczną opinię o grze.

MadFinger Games przygotowało dla graczy również cały mechanizm rozwoju postaci. Niestety pod tym względem możemy się trochę rozczarować. Wprawdzie zdobyte podczas gry wirtualne pieniądze możemy wykorzystać na zakup czy ulepszanie broni, ale bardziej zaawansowany tuning postaci będzie możliwy tylko w przypadku, gdy zdecydujemy się sypnąć prawdziwymi dolarami. Producent zdecydował się na całkowicie darmową dystrybucję gry, ale ma najwyraźniej nadzieje, że zarobi na mikropłatnościach w trakcie zabawy. Brak zaangażowania finansowego z naszej strony nie pozbawia nas oczywiście możliwości gry, ale najbardziej atrakcyjne ulepszenia będą dostępne tylko dla płacących graczy.

Trzeba przyznać, że przyciągająca oko czy wręcz zapierająca dech w piersiach grafika i prosty cel rządzący grą – anihilacja przeciwnika, sprawiają że Dead Trigger to ciekawa propozycja dla osób poszukujących interesującego sposobu na zabicie czasu. System misji i mechanizm rozwoju postaci mają sprawić, że gra wciągnie na dłużej. Niestety w moim przypadku zabawa znudziła się po kilkudziesięciu minutach. Dead Trigger będzie więc raczej sposobem na tymczasowe zabicie czasu, np. w pociągu czy na nudnym wykładzie ;) niż pełnoprawną strzelanką, która wciągnie na długie godziny.

 

Producent: MadFinger Games
Cena: darmowa

fot.: MadFinger Games


Skomentuj