Przejdź do treści

Usuwanie obiektów ze zdjęcia: iPhone, Samsung, GIMP i strony online

Karta poradnika usuwania obiektów ze zdjęć: trzy białe karty z iPhone 15 Pro+, znakiem wodnym Samsunga i darmowym GIMP-em; pieczątka TELEFON WYSTARCZY; nagłówek USUWANIE OBIEKTOW ZE ZDJECIA; dane z odczytów 29.10.2026

„Usuwanie obiektów ze zdjęcia” to druga co do siły rodzina fraz w polskiej edycji zdjęć, zaraz po usuwaniu tła, i od razu widać różnicę w zamiarze: tu nie chodzi o odcięcie całego tła, tylko o wycięcie jednego niechcianego elementu, gdy reszta kadru jest dobra. Autocomplet dorzuca do tego warianty z iPhone’em, Samsungiem, Photoshopem, GIMP-em i dopiskiem „za darmo”, więc ten tekst prowadzi przez wszystkie realne ścieżki po kolei, od tych wbudowanych w telefon, przez ręczną pracę w GIMP-ie, po serwisy online z jawnie podanymi cenami i limitami. Wszystkie odczyty z 29 października 2026. Szerszy obraz edycji z AI trzyma hub AI do zdjęć, a jeśli zależy ci tylko na odcięciu tła, osobny tekst o usuwaniu tła prowadzi przez tę ścieżkę krok po kroku.

Najważniejsze informacje

ŚcieżkaCo dostajesz
iPhone (Oczyść)wbudowane w Zdjęcia; wymaga Apple Intelligence, czyli iPhone 15 Pro lub nowszego; ścieżka opisana w podręczniku Apple po polsku
Samsung (Photo Assist)galeria Galaxy z AI wypełnianiem luk; wymaga konta Samsung i sieci; na zapisanym zdjęciu ląduje widoczny znak wodny
Google Zdjęcia (magiczna gumka)na Pixelu 4a i nowszych; obok tego Zapytaj Zdjęć edytuje zdjęcie opisem, ale funkcja wdrażana tylko w wybranych krajach
GIMP (narzędzie Klonowanie)całkowicie za darmo, bez AI i bez wysyłania czegokolwiek na serwer; wymaga wprawy
cleanup.pictures (online)podgląd bez płacenia, ale eksport z limitem 720 px; pełna jakość od 5 USD miesięcznie
Photoshopdokumentacja Adobe nie odczytała się w dniu publikacji, więc nie podajemy cen bez weryfikacji

iPhone: narzędzie Oczyść i wymagania, o których Apple mówi wprost

Apple ma to wbudowane w aplikację Zdjęcia jako narzędzie Oczyść. Podręcznik użytkownika iPhone’a opisuje je w rozdziale „Oczyszczanie, rozszerzanie i ponowne kadrowanie zdjęć”: otwierasz zdjęcie, wchodzisz w edycję, stukasz w Narzędzia, wybierasz Oczyść, a potem stukasz, obrysowujesz albo zakreślasz obiekt do usunięcia. Część obiektów aplikacja wyróżnia sama, wtedy jedno stuknięcie wystarczy. Dwoma palcami możesz w trakcie powiększać obraz, co przy cienkich elementach typu kable czy gałązki robi ogromną różnicę. Jest też przycisk cofania: stuknięcie przywraca usunięty obiekt przed zapisaniem, a po zachowaniu zmian cofasz przez opcję Wyzeruj.

Jest jeden haczyk, i to nie jakiś marketingowy drobiazg. Oczyść działa w oparciu o Apple Intelligence, a zgodnie z podręcznikiem oznacza to iPhone’a 15 Pro, 15 Pro Max i nowsze modele obsługujące tę funkcję. Do tego Apple zastrzega wprost, że dostępność zależy od języka i regionu i że mogą obowiązywać limity użytkowania. Przy okazji wybierasz rodzaj przetwarzania: Automatyczne, Szybkie albo Wysoka jakość, gdzie ta ostatnia daje czystsze tło, ale trwa dłużej. Jeśli twój iPhone jest starszy niż 15 Pro, żadna sztuczka tego nie odblokuje i zostają ci ścieżki z reszty tego tekstu.

Samsung: Photo Assist usuwa, ale stawia znak wodny

W galerii Galaxy odpowiednik nazywa się Photo Assist, po polsku Asystent zdjęć. Strona Samsunga opisuje mechanizm tak: „przesuwaj, zmieniaj rozmiar lub usuwaj obiekty ręcznie, a sztuczna inteligencja wypełni luki, aby uzyskać płynny efekt”. Można też wpisać podpowiedź tekstową albo podać obraz referencyjny, żeby dodać do zdjęcia coś nowego. W praktyce zaznaczasz palec obcego, drut albo śmietnik w tle i telefon dorysowuje za nie tło.

Zanim zaczniesz seryjnie czyścić zdjęcia z wakacji, dwie rzeczy z przypisów na stronie Galaxy AI. Po pierwsze funkcja wymaga połączenia sieciowego i logowania na konto Samsung, a dostępność zależy od kraju, języka i modelu urządzenia. Po drugie, i to jest rzeczywiście ważne: zapisany obraz dostaje widoczny znak wodny informujący, że został wygenerowany przez sztuczną inteligencję, a do tego zmienia rozmiar. Do prywatnego archiwum to bez znaczenia, ale jeśli zdjęcie ma iść gdziekolwiek publicznie, znak wodny Samsunga siedzi w kadrze na stałe. Więcej o całym pakiecie Galaxy pisaliśmy w tekście o Galaxy AI.

Google Zdjęcia: magiczna gumka na Pixelu, edycja opisem w drodze

Na Pixelach Google Zdjęcia mają magiczną gumkę. Pomoc Google podaje jasną granicę: funkcja jest dostępna na Pixelu 4a i nowszych. Ścieżka wygląda tak: otwierasz zdjęcie, klikasz Edytuj, potem Narzędzia i Magiczna gumka, a dalej zamalowujesz okręgiem albo pędzlem to, co ma zniknąć. Jest też tryb Camouflage, który zamiast usuwać, zamaskuje obiekt w tle tak, by odwrócić od niego uwagę.

Druga ścieżka to funkcja Zapytaj Zdjęć oparta na modelach Gemini. Opisujesz zmianę słowami, na przykład „usuń samochód z tła”, i modele mają zastosować ją w ciągu kilku sekund. Tu uczciwość wymaga trzech zastrzeżeń z samej pomocy Google: funkcja jest eksperymentalna, jest wdrażana dopiero w wybranych krajach i regionach oraz w kilku językach, i nie działa w przeglądarce, tylko w aplikacji mobilnej. Czy i kiedy trafi do Polski w pełnym zakresie, z tej strony nie wynika, więc nie obiecujemy.

GIMP: najwolniejsza ścieżka, ale darmowa bez gwiazdek

GIMP nie ma tu żadnej magii i właśnie dlatego jest w tym zestawieniu. Narzędzie Klonowanie kopiuje piksele z jednego miejsca zdjęcia na drugie: dokumentacja opisuje, że trzymasz Ctrl i klikasz w miejscu źródłowym, a potem malujesz nad obszarem problemowym danymi z innych fragmentów obrazu. Przy drucie na płaskim tle albo ptaku na niebie robisz to w minutę. Przy skomplikowanym tle z teksturami to już praca na dziesiątki minut i to uczciwie mówiąc praca, której AI robi w sekundę.

Mimo to ta ścieżka ma trzy zalety, których nic nie odbiera: koszt zero bez żadnych limitów, pełna kontrola nad każdym pikselem i praca całkowicie lokalna, bo żadne zdjęcie nie opuszcza twojego komputera. Dla zdjęć, których nie chcesz wysyłać nikomu, to bywa jedyny wariant do przyjęcia. Jeśli GIMP jest ci obcy, w tekście o darmowej edycji zdjęć prowadzimy przez instalację i pierwsze kroki, a po wyczyszczeniu kadru możesz go jeszcze przepuścić przez poprawę jakości zdjęcia.

Strony online i uczciwa granica „za darmo”

Wariant „online za darmo” z autocompletu zwykle rozstrzyga się tak samo jak przy usuwaniu tła: podgląd jest darmowy, pełna rozdzielczość płatna. cleanup.pictures działa dokładnie na tej zasadzie i mówi o tym wprost w FAQ: importujesz zdjęcie dowolnego rozmiaru, ale eksport wersji darmowej jest ograniczony do 720 px, a przetwarzanie bez limitu rozdzielczości kosztuje 5 USD miesięcznie albo 36 USD rocznie. Dla drobnych zdjęć na komunikatory 720 px wystarcza, do druku i do sklepu już nie.

Photoshopu w tym zestawieniu nie wyceniamy, choć fraza z nim jest jedna z silniejszych: dokumentacja Adobe nie odczytała się nam w dniu publikacji (serwer odrzucił zapytanie), a podawanie cen i limitów z pamięci łamie naszą zasadę odczytów z datami. Wiemy, że usuwanie obiektów w Photoshopie idzie przez narzędzie usuwania i wypełnianie generatywne, ale stan subskrypcji zostawiamy bez liczb. Jedna uwaga na koniec: skoro generatywne wypełnianie dorysowuje tło, to zdjęcie po takiej operacji nie jest już czysto fotograficzne, a jak sprawdzać, czy zdjęcie jest z AI, opisujemy w osobnym tekście.

FAQ

Jak usunąć obiekt ze zdjęcia na iPhonie?

W aplikacji Zdjęcia: edycja, Narzędzia, Oczyść, potem stuknięcie, obrysowanie lub zakreślenie obiektu. Wymaga Apple Intelligence, czyli iPhone’a 15 Pro albo nowszego, i może podlegać limitom użytkowania zależnym od języka i regionu.

Czy da się usunąć obiekt ze zdjęcia całkiem za darmo?

Tak, dwie ścieżki: narzędzie Klonowanie w GIMP-ie na komputerze oraz magiczna gumka w Google Zdjęciach, jeśli masz Pixela 4a lub nowszy. Serwisy online typu cleanup.pictures są darmowe tylko w podglądzie, bo eksport kończy się na 720 px.

Jak usunąć obiekt ze zdjęcia w GIMP-ie?

Wybierz narzędzie Klonowanie, przytrzymaj Ctrl i kliknij w czysty fragment tuż przy obiekcie, żeby wskazać źródło, a potem maluj po obiekcie. Dokumentacja nazywa to naprawianiem problematycznych obszarów przez malowanie nad nimi danymi z innych miejsc zdjęcia. Wymaga wprawy, ale nie kosztuje ani grosza.

Źródła

Powiązane artykuły